O nas w sieci:

O nas w sieci:

zródło: peryferiafutbolu.pl

W sobotnie popołudnie zawitałem do Otusza w celu obejrzenia kolejnego spotkania w trzeciej grupie Poznańskiej A klasy. Przy okazji udało się, że jako drużyna gości w tym dniu występowała KS 1920 Mosina a więc klub z mojego miasta. Przed tym spotkaniem rozegrano już pięć kolejek ligowych. Skra na razie bez zdobyczy punktowej, przegrała wszystkie pięć meczy. Goście zaś z jednym zwycięstwem plasowali się w środku tabeli. Należy przypomnieć, że oba zespoły spotkały się już w tym sezonie przy okazji II rundy Pucharu Polski na szczeblu okręgowym. W tym spotkaniu Mosina zdeklasowała rywala wygrywając 10:1.

 


Na samo spotkanie ledwo udało mi się zdążyć, na szczęście Otusz to mała wieś znajdująca się kilka kilometrów obok Buku a boisko, na którym swoje mecze rozgrywa Skra znajduje się przy głównej drodze, jaka ciągnie się przez wieś. Jest to kameralny obiekt, bez trybun a jedynie z rzędem krzesełek i czymś, co przypominało kontener, który pełnił funkcję szatni. Z drugiej strony boiska zaraz za bramką znajduje się staw, w którym na pewno można złowić ciekawe okazy ryb.


Mecz zaczął się bez niespodzianek, goście z Mosiny od razu narzucili swój styl gry i to oni byli częściej przy piłce. Jednak żadna akcja obu zespołów w pierwszych minutach gry nie była groźna. Większość podań rozgrywała się w środku pola a wypracowane akcje strzeleckie kończyły się niecelnymi próbami. Najciekawsza sytuacja wyklarowała się w 13 minucie meczu, gdy po strzale z dystansu piłka odbiła się od poprzeczki i wylądowała pod nogami gracza z Mosiny, ten jednak nie spodziewał się chyba takiego daru od losu i przestrzelił z dwóch metrów nad bramką. Od tego momentu goście zaczęli zmasowane ataki na bramkę Skry. W przeciągu kilku minut mieliśmy cztery rzuty rożne, po których padały groźne strzały na bramkę, jednak wszystkie niecelne. Pierwszego gola w meczu mieliśmy dopiero pod koniec pierwszej połowy. Do mocno bitej piłki w pole karne nogę dołożył Tomasz Zawada i futbolówka wylądowała w siatce. 0-1. Gdy wszyscy czekali już na przerwę, doszło do kuriozalnej sytuacji. Wychodzącego na czystą pozycję napastnika gości faulował obrońca drużyny miejscowych. Sędzia pokazał za to przewinienie żółty kartonik, który był drugą kartką dla tego zawodnika w meczu. W konsekwencji zobaczył on czerwoną kartkę i zszedł z placu gry. Po chwili jednak na niego wrócił (!) gdyż piłkarze Skry zaprotestowali. Ich zdaniem zawodnik ten nie miał wcześniej na swoim kącie kartki. Główny arbiter tego spotkania pogubił się ogromnie i doszło do zamieszania. Konieczna była konsultacja z partnerem z lini boiska. Ostatecznie decyzji nie zmieniono i gospodarze musieli grać w dziesięciu.


Druga połowa zaczęła się od próby odrobienia wyniku. Samodzielny rajd przez defensywę gości przeprowadził zawodnik Skry jednak zabrakło kilkunastu centymetrów by ucieszyć niewielką grupkę miejscowych kibiców. Jak mówi stare piłkarskie przysłowie, niewykorzystane sytuacje się mszczą i po chwili drugi cios zadaje zespół mosiński trafiając gola na 0:2. Strzelcem gola Maciej Przewłocki. W tej sytuacji idealnie pasuje kolejna stara piłkarska prawda, mówiąca o tym, że dwu bramkowe prowadzenie to najniebezpieczniejszy wynik dla drużyny. Po chwili rozluźnienia w szeregach KS 1920 i fatalnym błędzie obrony i bramkarza do pustej bramki trafia Adrian Ślotała. Od tego momentu zawodnicy w czerwono- czarnych strojach nabrali wiatru w żagle i to oni przeleli inicjatywę w grze. Na efekty nie trzeba było długo czekać po zaledwie pięciu minutach oglądaliśmy zagranie ręką w polu karnym. Sędzia wskazał na „wapno”. Co prawda golkiper z Mosiny wyczuł intencję strzelającego, ale nie zdołał obronić strzału. Strzelcem gola Karol Ślotała. Kwadrans drugiej połowy wystarczył by z wyniku 0:1 zrobiło się 2:2 i mecz zaczynał się od początku. Dodać należy, że Skra mogła wyjść na prowadzenie jednak nie wykorzystała stu procentowej szansy na zdobycie gola. Kolejne minuty to zacięta walka w środku pola i formowanie akcji strzelecki z obu stron. W 72 minucie drużyna gości wychodzi na prowadzenie. Jeden z wielu strzałów z dystansu, ale w końcu w światło bramki i od razu zakończony golem! Ponownie Tomasz Zawada. Od chwili utracenia bramki na 2:3 piłkarze Skry zaczęli grać ostrzej i coraz częściej faulować. Właśnie po takim faulu i szybkim wznowieniu w pole karne „za kołnierz” linii obrony, pada strzał lobem Oskara Baraniaka nad bramkarzem gospodarzy. Piłka ląduje w siatce, a KS 1920 Mosina po raz drugi wychodzi na dwu- bramkowe prowadzenie w meczu. Piłkarze Skry nie potrafili ukryć rozgoryczenia i w przypływie negatywnych emocji zaczęli faulować swoich przeciwników. Z perspektywy osoby oglądającej mecz zrobiła się niebezpieczna kopanina, której w żaden sposób nie umiał ukrócić główny arbiter spotkania. W mojej ocenie wystarczyło pokazać parę żółtych kartek, może czerwoną i ostudzić w ten sposób temperament gospodarzy. Nic takiego nie miało niestety miejsca a sędzia po raz kolejny w tym meczu bardzo się pogubił. Oliwy do ognia dodała piąta bramka dla KS 1920 Mosina (druga bramka Przewłockiego) i chwilę później przy akcji w polu karnym gości bramkarz mosiński zalicza kopniaka kolanem. Pada na murawę a wokół niego dochodzi do przepychanki zawodników z obu stron. Gdzieś w tym całym chaosie bramkarz KS-u otrzymuje jeszcze kolejny cios i robi się naprawdę nerwowo. Arbiter w końcu sięga po czerwone kartoniki i wyrzuca z boiska najbardziej krewkich zawodników. O ile czerwień dla zawodnika kopiącego swojego rywala nie dziwi, to kartka dla bramkarza Mosiny już tak. Napięta atmosfera utrzymała się do samego końca. Na szczęście wszystko działo się już w pod koniec meczu i była nadzieja, że piłkarze obu zespołów dograją te zawody do 90 minuty. W ostatnich momentach mieliśmy, co prawda jeszcze kilka fauli, ale sam wynik już się nie zmienił. Mosina wygrywa spotkanie 5:2


Po końcowym gwizdku wszyscy chyba odetchnęli z ulgą, że to spotkanie nie przerodziło się w jakąś wielką bijatykę. Sam osobiście po meczu szybko udałem się do auta, gdyż po całym tygodniu słonecznej i upalnej pogody tego dnia w Otuszu było bardzo zimno a na dodatek wiał mocno wiatr, który potęgował uczucie chłodu. Podsumowując Skra Wielkopolska Otusz nadal bez punktu w lidze, natomiast KS 1920 Mosina do swojego piłkarskiego dorobku dokłada trzy punkty i ma ich na swoim koncie sześć.